O, Google, tyś od Facebooka lepsze!
Witajcie!
Dzisiaj wszyscy rozprawiają o awarii Facebooka, przez którą w ciągu wielu godzin (nawet do 8) nie dało się wejść na naszego kochanego, społecznościowego giganta. Nie do końca jasne są przyczyny tragedii wielu nastolatek i stalkerów, lecz coś nieciekawego stało się serwerom Marka Zuckerberga.

Sytuację wykorzystał, a raczej przewidział Google.
Mozilli troska o naszą prywatność

Po ostatniej akcji Google'a, która zaczęła się dzisiaj (wszystkie aplikacje Google mają dostęp do, m.in. historii wyszukiwań w Wyszukiwarce i na YouTube, itd.), Mozilla podjęła kroki mające zobrazować nam wymianę informacji pomiędzy witrynami.
Zwodnik.pl - to się chwali!
Witajcie!
Natrafiłem dziś w internecie na niesamowicie ciekawą inicjatywę. Koleś o nicku johntheripper na Wykopie pokazał dziś swoje dzieło.
Chodzi tutaj o stronę Zwodnik.pl. Wcale tutaj nie chodzi o stronę jakiegoś hydraulika czy stronę z horoskopami. Na tej stronie jest wiele programów.

Naciągane dobre-programy?
Cóż, każdy potrzebuje pieniędzy do życia. Jak mówi znane porzekadło - szczęścia one nie dają, ale jak wiadomo, jakoś żyć trzeba, kupować żarcie, opłacać internet, itd.
Jedni mają kasy jak lodu, drudzy w pocie czoła zarabiają pieniądze na utrzymanie swoje i rodziny. Większość stara się posiąść swoje zasoby pieniężne w należyty, uczciwy sposób. Robią co do nich należy i za to otrzymują wynagrodzenie. Sprawa oczywista.
Są jednak altruiści jeszcze na tym świecie, którzy za to, "co łaska" lub zupełnie za nic robią wiele pożytecznych rzeczy, na które może często nie zwracamy uwagi, ale są nam przydatne, czasem wręcz niezbędne.
Chyba każdy zna portal dobreprogramy.pl. Chyba największa polska baza programów do pobrania w sieci. Nie potrzeba rejestrowania swojego konta - każdy, kto sobie wpisze adres dobrychprogramów w pasek adresu swojej przeglądarki, może pobrać sobie zupełnie za darmo tyle programów z zasobu tego vortalu, ile zapragnie. Nie ma ograniczeń (pomijając ograniczenia łącza, czy miejsca na dysku, rzecz jasna :)). Może niewiele osób przywiązuje do tego wagę, jak bardzo potrzebują tego vortalu i jemu podobnych, ale chyba każdy po zastanowieniu przyzna, że bez niego ciężko byłoby szukać tych wszystkich aplikacji po internecie. Powiecie, że wystarczy wpisać w Google'a co się chce i raz dwa się to ma, ale to i tak znacznie dłużej niż mieć wszystko w jednym miejscu :). A to, że za darmo, to chyba taki, że tak powiem, standard, jak na dzisiejsze czasy.
No, ale nie może być zawsze do końca cudownie. Zawsze się znajdzie ktoś, kto zechce czerpać zyski z nieświadomych użytkowników, którzy wygód poszukują. Łatwy przykład odnalazłem ostatnio w sieci. Jest to strona dobre-programy.pl. Szczerze mówiąc, nie warto do niej nawet linkować. Już po samym adresie widać, że to ewidentna podróbka wcześniej wspomnianych przeze mnie dobrychprogramów. Najsmutniejsze albo i najgorsze jest w tym to, że właściciel tego internetowego plagiatu żąda od swoich potencjalnych użytkowników rejestracji oraz WPŁATY PIENIĘŻNEJ 98ZŁ NA ROK. Oczywiście, informacja taka zawarta jest dopiero podczas rejestrowania się, z boku, małym druczkiem :). Totalne chamstwo, w dodatku za pieniądze.
Moim zdaniem, jest to nieuczciwe, żeby za dostęp do darmowych programów, które w identyczny, a nawet lepszy sposób zgrupowane są na lepszej witrynie, pobierać opłatę w wysokości prawie 100zł na rok. Ludzie, co to się dzieje w tym świecie...
A co Wy o tym sądzicie?
Na zakończenie jeszcze screen z tego portalu:
KLIKAMY TUTAJ - źródło dobre-programy.pl
... i link do sprawy na Wykopie: KLIK.
Rzut okiem na: DIASPORA*

Witajcie!
Wszyscy znają jakieś portale społecznościowe. Większość z tych osób z nich korzysta. Każdy jednak ma różne preferencje. Jedni korzystają z nk ( :)) ), drudzy z facebooka. Te dwa serwisy posiadają w Polsce praktycznie 99% rynku, przy czym białe f na niebieskim polu wciąż podbiera użytkowników naszemu rodzimemu tworowi.
Mimo to, w internecie istnieje wiele innych serwisów. Prawie każdy słyszał o, np. Google+. Schemat działania większości, mimo wielu różnic, opiera się na tym samym.
Wygląda to mniej więcej tak:
1. Zakładamy konto.
2. Dodajemy informacje na swój temat (zdjęcia, zainteresowania, cokolwiek).
3. Zapraszamy znajomych do serwisu/wyszukujemy znajomych już w nim obecnych.
4. Komunikujemy się ze znajomymi, dodajemy różnorakie treści (multimedia, itp.).
Schemat oczywiście się powiela. Wciąż dodajemy, usuwamy znajomych, piszemy coś, wstawiamy. Każdy serwis tego typu obecnie nam to wszystko umożliwia.
Projekt DIASPORA również nam to wszystko udostępnia. Krótko mówiąc, jest to serwis społecznościowy. Ale czy kolejny? Czy taki, jak inne?
I tak, i nie. DIASPORA stawia na wolność. Przejawia się to w taki sposób, że każdy (dosłownie) może postawić sobie serwer (tzw. pod) do udostępniania treści. To tak, jakby mieć facebooka na swoim komputerze :). Treści można wymieniać pomiędzy tymi właśnie podami, przy zachowaniu wszelkich zasad prywatności. Działa to na zasadzie P2P.
Jeśli już mowa o prywatności - każda treść, którą dodamy, może być usunięta. Ale nie tak jak na np. facebooku (usuwamy, a oni to i tak trzymają u siebie). Jest po prostu usuwana zupełnie, kompletnie. Także to kolejna rzecz na plus :). Niech Zuckerberg się uczy :).
DIASPORA może działać także jako agregator treści. Możemy podłączyć ją do, np. facebooka, twittera, Flickra. Wszystkie treści jakie tam dodane, będą automatycznie wrzucone na nasz profil DIASPORA.
Ponadto, DIASPORA jest na licencji GNU AGPL, co mniej więcej oznacza, że jest darmowa, a jej kod jest otwarty i można go zmieniać. Dla niektórych może mieć to ogromne znaczenie, choć dla zwykłego użytkownika wystarczy to, co mu oferuje to oprogramowanie out-of-box.
Z wyglądu stream (odpowiednik facebookowej tablicy) prezentuje się tak:

Kliknij, aby powiększyć
Bardzo mi to przypomina kokpit Google+. DIASPORA posiada bardzo podobny układ strony i kolorystykę, więc ciężko nie dostrzec inspiracji produktem Google'a. Górna belka to już chyba standard serwisów społecznościowych (można ją znaleźć na facebooku, na G+...).
Typową, lecz przydatną funkcją jest możliwość obserwowania tagów. Tagów można znaleźć multum. Ich ilość jest praktycznie nieograniczona. Działa to jak kręgi w G+ albo bliżej znane rodakom tagi na Blipie :). Bardzo ułatwiają znajdowanie treści, którymi się interesujemy (podczas rejestracji podajemy co nas interesuje, przez co wybieramy odpowiednie tagi, które będziemy obserwować).
Zaskoczyła mnie także w pełni polska wersja tej aplikacji. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się tego, ale widać, iż zespół programistów nie próżnuje :).
Jak DIASPORA będzie się spisywać? To się dopiero okaże. Ja dopiero rozpocząłem testy i, prawdę mówiąc, nie sprawdziłem nawet połowy możliwości, jakie mi ona daje. Tak więc, ten wpis to tylko malutki zarys, wprowadzenie do tej aplikacji.
PS. Jeśli ktoś chce, to może podać mi swój adres e-mail i wyślę zaproszenie do DIASPORy, bo osobiście czekałem na rejestrację dobre 2 miesiące...
Steve Jobs i IE9 mówią "nie" Adobe
Niedawno wspominałem TUTAJ o tym, że Apple zrezygnował z wspierania technologii Flash w swoich urządzeniach mobilnych.
Ostatnimi czasy również developerzy Internet Explorera ogłosili, że IE9 nie będzie korzystał z kodeków innych niż H.264. Czemu? Cytuję za IEBlog (tłum. dzięki ITTechBlog.pl):
Specyfikacja HTML5 opisuje wsparcie dla bez wskazywania konkretnego formatu. Uważamy, że H.264 jest świetnym formatem. Wraz ze wsparciem dla HTML5, IE9 będzie odtwarzał wideo tylko w tym formacie.
H.264 to standard, który jest wspierany przez wiele urządzeń. W związku z tym klient, który nagra jakiś filmik przy pomocy typowej kamery, bez większego kłopotu będzie go mógł umieścić w sieci i tam odtworzyć przy pomocy przeglądarki internetowej na dowolnym systemie operacyjnym, bądź urządzeniu, które ten format wspiera.
W sumie nie ma się co im dziwić.
Pod koniec kwietnia ukazał się na stronie Apple.com list Steve'a Jobsa nt. Flasha w produktach oznaczonych Jabłkiem (ang.). Steve twierdzi, że Flash jest zbyt zasobożerny, sprawia problemy i zawodny, niewydajny oraz nie obsługuje dotykowych ekranów.
Jak widać co raz więcej rozwiązań planowanych na przyszłość ma się obyć bez Adobe Flash. Najczęściej wymienianym przez internautów zamiennikiem Flasha jest HTML5 z znacznikiem i kodekiem H.264. Ciekawe jak potoczy się dalej los Flasha.

